W pierwszym dniu turnieju MAZOVIA CUP, Sokół wysoko przegrał z LEGIĄ Warszawa 93:55.
Legia to doświadczony i zgrany zespół, silny fizycznie, „wybiegany” i posiadający kilku wysokich zawodników, któremu w ubiegłym sezonie nie wiele zabrakło do awansu do I ligi. Konfrontacja z takim rywalem (na tym etapie naszych przygotowań) było na pewno sporym wyzwaniem dla Sokoła.
Na wysokość przegranej miała wpływ przede wszystkim słabo zagrana II kwarta, którą przegraliśmy aż 35:13, jednak w całym spotkaniu popełniliśmy zbyt wiele błędów i strat.

Trenujemy dopiero od trzech tygodni i wyraźnie było to widać na tle Legi, która ma za sobą już kilka sparingów z mocnymi rywalami. Początek spotkania nie zapowiadał tak wysokiej przegranej, do 5 minuty I kwarty graliśmy jak równy z równym prowadząc nawet 8:7. Od tego momentu legioniści zagrali jednak bardziej agresywnie – przyśpieszyli rozgrywanie akcji, dobrze dzielili się piłką i skutecznie trafiali z dystansu, a posiadając zdecydowaną przewagę wzrostu – wygrywali większość piłek na obu tablicach. Dodatkowo kryjąc na całym boisku utrudniali nam wyprowadzanie piłki i grę. 
Trzeba jednak przyznać że wielokrotnie nasi zawodnicy pokazali że też potrafią grać. Kilka akcji w ataku, przechwytów, dobrych zasłon, bloków i wymuszenie błędów rywala, potrafiło wprowadzić sporo nerwowości u trenera naszych rywali.
Niestety trudno było nam skutecznie rywalizować z dobrze zorganizowaną grą Legii. Z różnych powodów, w składzie Sokoła zabrakło nie tylko kilku zawodników, ale i… trenera – przez co wielokrotnie brakowało koncepcji na grę.

Warto też dodać że był to dla nas pierwszy mecz sparingowy w tym sezonie i brakuje nam jeszcze zgrania i zrozumienia. Po II kwartach przegrywaliśmy 30 punktami (58:28).
Od III kwarty zagraliśmy już dużo lepiej. Kilka uwag w przerwie i przede wszystkim wprowadzenie spokoju do gry zdecydowanie poskutkowało. Radziliśmy już sobie z wyprowadzeniem piłki, przy kryciu na cały parkiecie – co w pierwszych kwartach było naszym najsłabszym elementem. Gra się wyrównała a Sokół powoli zaczął odrabiać straty. Ostatecznie po kilku naszych stratach w końcówce, rywale dorzucili kilka punktów, ale tę kwartę wygraliśmy 12:11. Pierwsze minuty IV odsłony również należały do Sokoła, niestety kilka razy nie trafiliśmy spod kosza i Legia ponownie wróciła do gry. Lepsze przygotowanie motoryczne legionistów – sprawiło że wynik znów nam odjechał.
Ostatecznie Legia wygrała z Sokołem 93:55.

Mecz pechowo zakończył się dla Łukasza Ryfy, któremu na 6 sekund przed końcem spotkania -w walce pod koszem- jeden z rywali rozbił nos. Z dobrej strony pokazał się Piotek Chmielewski który po poważnej kontuzji wraca do gry, oraz debiutujący w składzie Sokoła – grający na pozycji rozgrywającego – Krzysztof Tomaszewski. Zdecydowanie nie wykorzystywaliśmy atutów Piotrka Barszcza. Popełnialiśmy sporo nie wymuszonych strat i w pierwszej połowie mieliśmy kłopoty z wyprowadzaniem piłki.

Wysoka przegrana jednak nas nie załamała, rywal był z „górnej półki” a nam jeszcze sporo brakuje do gry którą potrafimy i chcemy grać. Na szczęście umiemy wyciągnąć wnioski z tego meczu. Wiemy co trzeba poprawić i powinniśmy zagrać lepiej w kolejnych dniach turnieju. Oczywiście kolejne mecze nie będą łatwiejsze, nadal zagramy bez kilku zawodników, ale ten turniej pozwoli nam nabrać doświadczenia w walce z mocnymi rywalami i lepiej przygotować się do nadchodzącego sezonu. 

LEGIA Warszawa – SOKÓŁ Ostrów Mazowiecka 93:55

(23:15) (35:13) (11:12) (24:15)

Punkty dla Sokoła:
Grzegorz Szydło ? 4
Piotr Barszcz ? 14
Łukasz Ryfa ? 10
Paweł Skarpetowski ? 12
Bartłomiej Pieńkowski ? 0
Krzysztof Szymański – 2
Piotr Chmielewski ? 10
Artur Zadroga ? 0
Krzysztof Tomaszewski ? 0
Marcin Jańczuk -3


więcej zdjęć na Facebooku SOKOŁA