15 października, w meczu „na szczycie” gr B – lider okazał się lepszy od wicelidera. Po zaciętym meczu Sokół przegrał u siebie z Księżakiem Łowicz 66:67.

Rywalizacja dwóch najlepszych zespołów w ligowej tabeli okazała się bardzo dobrym i wyrównanym widowiskiem, a zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Spotkanie wyłoniło zwycięzcę dopiero w ostatnich 2 sekundach przed końcem, chociaż szansę na „game winner” miał jeszcze ostrowski zespół.

DSC_4105

DSC_4110

Początek I kwarty był bardzo zacięty, ale po 3 minutach to gościa skuteczniej kończyli swoje akcje, bu ostatecznie na koniec kwarty uzyskać 11 punktową przewagę. W II kwarcie Sokół zagrał koncertowo, dobrze rozgrywana piłka w ataku i przede wszystkim mocna obrona – pozwoliła wygrać tę część spotkania aż 20 punktami. Początek dał Paweł Skarpetowski, który zdobył 8 punktów z rzędu (2x3pkt). Nie brakowało kilku efektownych akcji, a dłonie same składały się do oklasków. Do przerwy zaskakująco łatwo Sokół odrobił straty i prowadził 44:35.

DSC_4121

W III kwarcie wyraźnie zabrakło koncentracji, a z biegiem minut siły na kontynuacje wcześniejszej gry. Tym razem rywale zdobywali punkty, a nam trafił się wyraźny zastój. W 4 minucie prowadziliśmy jeszcze 50:39, ale przez kolejne 6 minut nie potrafiliśmy zdobyć żadnego punktu. Zawodnicy z Łowicza zdobywając 9 punktów z rzędu, zniwelowali stratę do dwóch oczek (50:48).

DSC_4131

Przed ostatnią kwartą nadal prowadziliśmy, ale tylko 2 punktami. W 3 minucie był już jednak remis 55:55. Za łatwo traciliśmy punkty i zrobiło się nerwowo. Dodatkowo kontuzji doznał Bartosz Grudziński i musiał opuścić parkiet.

DSC_4128

Zaczęliśmy rzucać z nieprzygotowanych pozycji, kilka strat i fauli spowodowało że od prowadzenia 59:58 zrobiło się 59:66. Do końca spotkania pozostały dwie minuty. Mogło się wydawać że grając z takim rywalem jest już po meczu. Nic bardziej mylnego. Ambicji i woli walki nam nie brakuje. Dobra obrona tchnęła nadzieję na dobry wynik. Najpierw dwa punkty spod kosza (61:66) i dodatkowy (jednak niecelny) rzut osobisty. Zbieramy jednak piłkę w ataku, ale nie na wiele to pomogło, bo szybka strata przekreśliła szanse na dodatkowe punty. Wysoko broniliśmy, przy podwojeniu odebraliśmy piłkę, ale goście przerwali akcje faulem. Alek Szczerbatiuk trafił 1 z 2 osobisty (62:66). Po chwili nasz rozgrywający ponownie zabrał piłkę rywalowi i tym razem trafił po wejściu pod kosz (64:66).

DSC_4142

W odpowiedzi goście nie trafiają swoich rzutów, najpierw za trzy, potem pudłują za dwa, dzięki temu nadal jesteśmy w grze.
W kolejnych akcjach nasz rozgrywający jest za szybki dla naszych rywali i po kolejnych faulach dwukrotnie staje na linii rzutów wolnych. Wykorzystuje wszystkie i mamy remis 66:66. Jest 16 sekund do końca meczu. Zawodnicy Księżaka rozgrywają ostatnią akcję. Na 2 sekundy przed końcem sędzia odgwizduje kontrowersyjny faul naszego zawodnika, a że oba zespoły przekroczyły limit fauli, rzuty wolne wykonują goście. Trener Sokoła protestuje, ale nic to nie daje. Rywale rzucają dwa osobiste. Trafiają tylko jeden (66:67), po nim bierzemy czas.

DSC_4147

DSC_4150

Ustawiamy zagrywkę. Mamy szanse wygrać ten mecz, trzeba tylko skutecznie zakończyć ostatnią akację.

DSC_4151

DSC_4152

Niestety rzut jest niecelny, a za chwilę sędzia kończy to spotkanie.
Miało to być zagranie nad kosz jak w ubiegłym sezonie w wygranym meczu z AZS UŁ Łódź. Ale nie było to chyba najlepsze rozwiązanie, bo nawet w przypadku trafienia, to rywale mieliby jeszcze szansę na ostatnią akację. Do końca meczu były jeszcze dwie sekundy i można było zagrać pewniejsze „dłuższe” rozegranie.

Ostatecznie Sokół przegrał IV kwartę 16:19, a cały mecz 66:67.

Pokazał się jednak z bardzo dobrej strony i walczył z liderem o wygraną jak „równy z równym” do ostatnich sekund. O wyrównaniu spotkania świadczą również statystyki. 18 minut i 48 sekund wygrywał SOKÓŁ, a 18 minut i 45 sekund KSIĘŻAK. Oba zespoły najwyżej prowadziły 11 punktami, a zbiórek miały po 37. Jak widać o wygranej mogła zadecydować jedna akcja, jeden rzut, jeden przechwyt lub jedna strata.

DSC_4154

Można gdybać co by było gdybyśmy trafiali dwa z czterech niecelnych osobistych w końcówce spotkania, jak byśmy zagrali gdyby nie kontuzja Bartosza Grudzińskiego. Trudno…
Mecz z liderem wstydu nie przyniósł chociaż pozostał spory niedosyt.

Na pewno nie ułatwiał nam też fakt, że na koszulkach zawodników z Łowicza nie było (widać?) numerów zawodników (trudno o komunikację i przekazywanie informacji np ” kryj piątkę, uważaj na dwanaście, uwaga na… itp – bo trudno przekazywać informacje opisując „po wyglądzie”)
Zgodne z Regulaminem  Współzawodnictwa Sportowego z poprawkami z 13 czerwca 2016 – który dostępny jest na stronie PZKosz na koszulkach musi być widoczny wyraźny numer z przodu i z tyłu koszulki.
RWS – paragraf 100, pkt. 2:
„Każdy zawodnik drużyny zobowiązany jest posiadać na koszulce z przodu i z tyłu jeden z numerów z przedziału od 1 do 99 oraz 0 lub 00, chyba, że inaczej postanowi organizator rozgrywek”.
Numery były widoczne jedynie na spodenkach…

DSC_4100

SOKÓŁ Ostrów Mazowiecka – SYNTEX KSIĘŻAK Łowicz 66:67
(18:29) (26:6) (6:13) (16:19)

STATYSTYKI Z MECZU

 DSC_4144

WIECEJ ZDJEC NA NASZYM FANPAGE